W pułapce myśli bez nadzoru

Blog

Zima jeszcze nie mija, ale za to semestr się kończy i fakt ten jest niezwykle pocieszający. Obostrzenia trzymają, szczepionki trwają i życie toczy się dalej. A jak je możemy zagospodarować, wykorzystać i ulepszyć? Oto pytanie, na które postaram się odpowiedzieć. Ale nie oczekujcie ode mnie konkretnej rady, tylko drobnej sugestii, opartej na przeżyciu z którym przyszło mi się zmierzyć.

Pójść nie ma gdzie, bo każdy możliwy punkt spotkań, typu: galeria, restauracja, kawiarnia, kino, wystawa, klub, czytelnia, wciąż jest w hibernacji. Pozostaje tylko spacer w wolnej przestrzeni, bo wizyty znajomych i u znajomych nie są preferowane. Mam swoje ukochane miejsca z dzieciństwa, które lubię odwiedzać i przy okazji przypomnieć sobie te widoki, które napawały mnie radością; pozostały jednak już tylko obrazami w pamięci, bo teraz wyglądają zupełnie inaczej albo w ogóle już ich nie ma. Mam taka ulubioną trasę po toruńskiej Starówce od Nowego Rynku do pomnika Mikołaja Kopernika, a potem w dół do Bulwaru Filadelfijskiego nad brzeg Wisły. Trasa znana i lubiana.

Sławomira Gruszewska

Fantastyczny relaks, bez napięć, stresu, z poczuciem emocjonalnego zaangażowania i wolnością od trosk. Tak było do tej pory i nie napotykałam na tej trasie żadnych niespodzianek, które mogłyby zakłócać przejście wytyczoną trasą. Ale w pewnym momencie, kiedy mijałam wejście, które kiedyś prowadziło do ulubionego sklepu z karmelkami, gdzie zawsze unosił się fantastyczny zapach czekolady – coś w środku mnie zakwiliło, coś jakby zaskowyczało, nie wiadomo dlaczego. Najpierw to zignorowałam, jednak myśli zaczęły się kłębić w tempie przypominającym tsunami. Ale to nie wszystko, zaczęłam smutnieć! No tak, teraźniejszość, przeżywana w czasie rzeczywistym, nie poradziła sobie z blokowaniem nostalgicznych wspomnień. Mój umysł wyzwolił się spod reżimu oglądania i wypoczywania – i wbrew moim oczekiwaniom zderzył ze sobą w sensie emocjonalnym dwa wymiary: wspomnienie i teraźniejszość, wymuszając na tych dwóch przestrzeniach nagłą potrzebę ich porównania.

Emocje zarejestrowane w przeszłości zdecydowanie zwyciężają w zderzeniu z tymi z teraźniejszości. Dlaczego? Bo teraźniejszość jeszcze ich nie weryfikuje i nie klasyfikuje w przedziałach: fajne – niefajne. A przeszłość już ma to zrobione i tylko czeka na moment, aby nam o nich przypomnieć.

I tak z minuty na minutę zaczęłam popadać w przygnębienie, mimo że wspomnienia nie miały obciążającego charakteru. Jednak gdy do głosu dochodzi proces porównywania, to zapamiętane wrażenia czy odczucia „z kiedyś” wygrywają z tym, co czujemy w chwili obecnej. Ale moment! Przecież ja się nie umawiałam na przeżywanie smutku. I tak, bez uprzedzenia, nagle znalazłam się w trójkącie bermudzkim. Nie sądźcie, że ma on cokolwiek wspólnego z geograficzną przestrzenią pomiędzy Bermudami, Miami i Puerto Rico na Atlantyku. Mój trójkąt bermudzki miał swoje własne, umowne przestrzenie.

U jego podstawy z jednej strony przycupnęło poczucie krzywdy, że dzieciństwo minęło, odeszło i to bez pożegnania. A czy miało wyjście i jakąkolwiek szansę, żeby się pożegnać? Żadnej! Absolutnie żadnej! Liczymy miesiące, dni, a nawet godziny, przebierając nogami, żeby świętować osiemnastkę! Nieprawda? Ktoś chciałby zaoponować? Wiadomo, że nikt nie urządzał fety z okazji rozstawania się ze swoim dzieciństwem, bo niby kiedy by to miało być? Po skończeniu jedenastego roku życia, a może siedemnastego?

Z drugiej strony zamajaczyło poczucie żalu, no i coś jeszcze zamigotało na samym jego wierzchołku. Co? Właśnie to, czego nie chciałam, ale poczułam: smutek! Nikt go nie zapraszał, a on niespodziewanie zakwitł, jak fiołek w styczniu! Ale to nie wszystko: ramiona tego wyjątkowego trójkąta zamykają w swoim wnętrzu pewną przestrzeń; przestrzeń ta, w zależności od dynamiki trzech wyżej wymienionych i wytłuszczonych sił, wypełnia się ogólnym przygnębieniem, które ja nazywam: paskudą. To taki stan, który zaczyna uwierać, doskwierać i przeszkadzać w cieszeniu się chwilą. Popatrzcie na rysunek: oto, jak tworzy się niezaproszony, ale jednak obecny trójkąt bermudzki.

Trójkąt uczuć

Trójkąta z paskudą w środku trzeba się pozbyć natychmiast! Musi zostać zahamowany potok napływających myśli w tym samym momencie, gdy tylko się pojawią. Opóźnianie ich identyfikacji potęguje przygnębienie i ogranicza ich zahamowanie.

Jak to można zrobić? Należy natychmiast wysłać patrol i skomunikować się z jego rezultatem. Jeśli nie zachowamy czujności i nie zabawimy się w zwiadowcę, to tak, jakbyśmy z ogrodu zoologicznego wyprowadzili lwa bez kagańca i smyczy. Tak samo myśli bez nadzoru staną się niebezpieczne. Trzeba więc zadać sobie pytania: „Jaka myśl uruchomiła moją zmianę nastroju? Czego dotyczy?”. Znając odpowiedzi na te dwa pytania, możemy zadać kolejne: „Czy ta myśl ma w tej chwili jakieś ważne i twórcze znaczenie? Jeśli pozostanę przy jej rozważaniu, to jaki osiągnę rezultat końcowy? Czy pozostając z tą myślą, dobrze się czuję? Czy zatrzymując ją, będę dobrze się czuł również w ciągu kilku najbliższych godzin? I czy ta myśl ma wpływ na moje pragnienia oraz oczekiwania tu i teraz?”.

Jeśli na te pytania odpowiemy NIE, będzie to sygnał, aby natychmiast przerwać zastanawianie się nad nimi i porzucić dręczącą nas paskudę – na rzecz natychmiastowej poprawy nastroju. Może to być dowolna czynność, w zależności od miejsca, w którym się znajdujemy. Należy przerwać zajmowanie się tym, co właśnie robimy. Ja nie miałam zbyt wielkiego wyboru, więc musiałam zawrócić z rutynowej trasy spaceru, co uczyniłam natychmiast. No, oczywiście nie bez oporów, ale zawróciłam. Wykonałam dwa telefony i nakarmiłam gołębie na rynku. Myśli delikatnie, ale wolno się cofały.

Gołębie na rynku

Gdy myśli już się pojawią i znajdą dla siebie podatny grunt, mogą rozpanoszyć się na dobre i nie opuszczać nas nawet przez kilka dni. Nie można do tego dopuścić.

Wróciłam do domu i w towarzystwie mojej córci dokończyłam przerwany spacer. Poszłyśmy zanurzyć się i poczuć cudowną, zimową aurę lasu.

W lesie

Wieczorem jednak wróciłyśmy na Starówkę i do naszych wspomnień – tylko mój przedpołudniowy smutek już nam nie towarzyszył.

Starówka


O AUTORZE:

prof. Sławomira GruszewskaProf. Sławomira Gruszewska

Wykładowca
Szczecińskiej Szkoły Wyższej
Collegium Balticum

Biografia

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

AKTUALNOŚCI

Konferencja CB

KONFERENCJA NAUCZYCIEL-RODZIC-DZIECKO

Zapraszamy na III edycję ogólnopolskiej konferencji pt. „Nauczyciel-Dziecko-Rodzic” dedykowaną nauczycielom, rodzicom, opiekunom oraz wszystkim, którym zależy na budowaniu wzajemnych, dobrych relacji oraz wspierania rozwoju dzieci

Wyniki konkursu dziennikarskiego

WYNIKI KONKURSU DZIENNIKARSKIEGO 2021

Za nami XIII konkurs dziennikarski „Bliżej niż myślisz”, który dedykowany jest uczniom szkół średnich z województwa Zachodniopomorskiego. Dziękujemy szkołom i nauczycielom, że mimo nadmiaru pracy

Majówka

MAJÓWKA 2021!

Majówka 2021! Uprzejmie informujemy, iż od dnia 30.04 do 3.05 (włącznie) pracownicy naszej uczelni majówkę spędzają z rodzinami. Serdecznie zapraszamy do kontaktu od 4.05 🙂

status zagrożenia - pomarańczowy

COVID-19

Status zabezpieczeń COVID 19 POZIOM 2: wdrożenie zaostrzonego rygoru sanitarnego.Praca świadczona głównie zdalnie, Uczelnia zamknięta dla osób trzecich, ograniczenie mobilności i kontaktów, zwiększenie ograniczeń w

Wyślij wiadomość

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *