Samotne macierzyństwo, czyli wejście na Mount Everest

Sławomira Gruszewska

Jesteście pewnie ciekawi, skąd to porównanie? Macierzyństwo i najwyższa góra świata? Wspiąć się na szczyt, na 8 848 metrów n.p.m. w Centralnych Himalajach, na pograniczu Nepalu i Chińskiej Republiki Ludowej, to dopiero wyzwanie! Ja nigdy nie byłam ani na szczycie tej góry, ani nawet u jej podnóża. To skąd ta góra? Bo to jedyne sensowne, konkretne i właściwe porównanie z wysiłkiem, który trzeba włożyć w samotne i samodzielne wychowanie dziecka. W tym miejscu jednak uprzedzam moje czytelniczki (te, które są już matkami, te, które dopiero zamierzają nimi być i te, które nie wiedzą, czy chcą), a także czytelników, moich studentów i wszystkich, których to, co chcę powiedzieć, o czym chcę napisać, zainteresuje: łatwo nie będzie. Zwrócę bowiem Waszą uwagę na te elementy w procesie wychowania, które często bywają ukryte, zaniedbywane i pomijane w wszelkiego rodzaju instrukcjach typu: „jak zostać dobrą matką, żeby przetrwać i wychować noblistę!”. To zaczynamy!

Dowiedziałaś się, że zostaniesz MATKĄ, ale samotną MATKĄ! Ma prawo tej informacji towarzyszyć: przerażenie (czasem zaskoczenie), a nieco później lęk! O co? O wszystko, a przede wszystkim o wizję dalszego życia w duecie z MALEŃSTWEM! Do lęku dołączą: przerażenie i brak wizji przyszłości. Może też być zupełnie inaczej. Będzie to najcudowniejsza wiadomość na świecie i najdoskonalsza ze wszystkich w Twoim życiu. Czekałaś na tę chwilę. Jesteś singielką z wyboru, ojciec dziecka mile widziany, ale bez przesady, bez niego też dasz radę. Chciałaś zostać MATKĄ, więc bierzesz pod uwagę wzięcie na siebie odpowiedzialności za swój wybór. Ale takiego modelu nie rozpatrujemy, wracamy do pierwszej wersji: zaskoczenia, nie tyle z powodu ciąży, ile z powodu konieczności samotnego wychowywania dziecka. Wiadomo, że nie jesteś na samotnej wyspie. Wokół Ciebie jest wielu przyjaciół: rodzice, może rodzeństwo i inni życzliwi ludzie, którzy są w stanie udzielić wsparcia. To dobra wiadomość, ale głównie będziesz musiała liczyć na siebie. To ty będziesz podejmowała decyzje i Ty będziesz brała za nie odpowiedzialność. Od czegoś trzeba zacząć.

No to zaczynamy.

Nie będę się w tej chwili zajmowała Twoim poziomem lęku, stresu i przerażenia. Przez pewien czas one będą nieodłącznym towarzyszami nowej sytuacji, w którejś się znalazłaś. Pierwsze, co powinnaś zrobić, to zadbać o siebie i o dziecko, uświadamiając Wam obojgu (to, w którym trymestrze ciąży się znajdujesz, nie ma większego znaczenia, ale im niższy, tym lepiej), że zostałaś WYBRANA na JEGO MATKĘ, zostałaś OBDARZONA cudem narodzin i ZAPROSZONA do przedłużenia linii życia swojej rodziny, dodania do niej nowej tożsamości, a tak w ogóle do przedłużenia gatunku. I na podstawie tych trzech elementów już możesz zorganizować dla wybranych osób przyjęcie i świętować choćby tydzień fakt narodzin, który niebawem nastąpi. I zapamiętaj: nigdy nie łącz piękna NARODZIN z żalem, rozpaczą i gniewem! Prócz tego, zapamiętaj coś jeszcze: to, czego się boisz jest warte Twojego wysiłku i zainteresowania.

Zdaję sobie sprawę z tego, że zdecydowanie łatwiej jest to napisać czy o tym opowiedzieć, niż wdrożyć w działanie. Ale z tym sobie też poradzimy. Jeśli lęk, stres i poczucie zagubienia w tej sytuacji Cię nie opuszczają, zacznij od kontroli swoich myśli. Wypisz na kartce te myśli, które są permanentne i masz wrażenie, że do Ciebie, jakby przyrosły. Zapisanie ich pozwoli Ci się z nich wylogować. Dzięki temu, będziesz mogła zredukować stres i poprawić koncentrację. Musisz wzmocnić swoją kondycję psychiczną i ustabilizować emocje, bo czeka Cię wiele wyzwań. Bez względu na to, jakie myśli by to nie były, musisz umieć je rozpoznawać. A ich rozpoznawanie wymaga pewnej segregacji i umieszczania ich w zamkniętych zbiorach.

Zacznijmy od dwóch zbiorów: pierwszy magazynuje w sobie myśli, które wiążą się z przeszłością. W nich mogą się skupiać: poczucie krzywdy, rozpaczy, przygnębienia, rozgoryczenia, żalu, braku wizji przyszłości. W drugim mogą się myśli pojawiać związane z przyszłością: co teraz będzie, jak ja sobie z tą sytuacją poradzę, co się stanie, jak zmieni się moje dotychczasowe życie? To również trudne myśli, ale o zupełnie innym twórczym potencjale, odmiennym od tego z pierwszego zbioru. Z tymi myślami możemy już pracować, możemy szukać rozwiązań i próbować krok po kroku wcielać je w życie. Jak to zrobić?

Wybierz na początek, tę myśl, która najczęściej się powtarza i najbardziej Cię niepokoi. Kiedy ją wyselekcjonujesz, zapisz ją i zadaj następujące pytanie: Jakie wyrzeczenia owa myśl na mnie wymusza?”. Wypisz je wszystkie, w takiej kolejności, w jakiej chcesz, i zastanów się, czy są one realne, czy są wytworem Twojej wyobraźni. Zostaw w spisie tylko te, które uznasz zdecydowanie za realne. I nie szukaj ich rozwiązań. Mózg dostał informację, z czym się zmagasz, więc pozwól mu działać samodzielnie, bez Twojego nadzoru, bo to mu tylko przeszkadza. Dalej zajmij się tym, co jest bardziej potrzebne – a mianowicie zadaj sobie pytanie: Jeśli niespodziewanie coś się wydarzy, kto i jak szybko może przyjść mi z pomocą?”. Zapamiętaj, że zawsze może nadciągnąć niespodziewany sztorm i musisz wiedzieć, jak wtedy wpłynąć swoim jachtem do bezpiecznej zatoczki i gdzie zakotwiczyć. Pojęcie kotwicy wprowadzam tylko dlatego, abyś miała świadomość, że musisz mieć zawsze spis tych osób, które możesz poprosić o pomoc. Jest tylko jedno ale: muszą być to osoby, które darzysz zaufaniem, które nie zawiodą, sprostają zadaniom, do których zostali przez Ciebie wybrani. I jeszcze jedno: muszą wiedzieć, że znajdują się na Twojej liście „SOS!”. A każdy, kto znajdzie się na tej liście, powinien czuć się zaszczycony i wyróżniony tym, że został mianowany pomocnikiem cudu, jakim jest akt narodzin nowego życia.

A kto nie powinien znaleźć się na Twojej liście? Nie umieszczaj na niej tych, którzy są smutni, zastraszeni, niepewni, labilni i płaczliwi. Nie będziemy ich przekreślać, bo absolutnie nie zasługują na takie wykluczenie, ale w tym przypadku częściej będą gotowi do lamentów niż do konkretnej pomocy. Byłoby dobrze, gdybyś zrobiła coś jeszcze: nauczyła się rozpoznawania różnych intencji tkwiących w ludziach. Wystrzegaj się ludzi interesownych, wyrachowanych, fałszywych i pozornie skłonnych do pomocy. Ktoś, kto udaje przyjaciela, to ktoś z kompleksami, pod którymi stara się ukryć zazdrość o coś, czego sam nie potrafi zdobyć. A przecież Twoje Maleństwo nie może dorastać wśród takich wujków i cioć! No to mamy plan działania z grubsza rozpisany.

Ale pozostało coś jeszcze do omówienia. Poprzednio pisałam o wartościach, które są niezbędne w procesie twórczego i aktywnego codziennego życia. Wspominałam o dwóch nadrzędnych spośród nich: miłości i czułości. Teraz do nich wrócę. Otóż, samotna Mamo! Z czym będziesz się zmagać i co musisz w sobie wykształcić, żebyś nie tylko przetrwała, lecz również cieszyła się obecnością Twojego dziecka w Waszym wspólnym życiu, które od momentu poczęcia jest nierozerwalne z Twoim? Aby miłość i czułość zadomowiły się w Waszych sercach, musisz mieć świadomość, że będziesz musiała nauczyć się funkcjonowania w trzech płaszczyznach: emocjonalnej, intelektualno-poznawczej i komunikacyjnej.

Na płaszczyźnie emocjonalnej mieszczą się takie wartości jak: miłość i czułość. Tylko one zapewniają dziecku poczucie bezpieczeństwa i dają szansę na uaktywnianie twórczego potencjału. Bezpośrednio z nimi połączone są takie wartości: uczciwość, szacunek i pokora. Bez nich życie staje się ograniczone i ułomne. Funkcjonując z tymi wartościami, pamiętaj o tym, aby nie wdarło się pomiędzy nie poczucie krzywdy. Nigdy nie celebruj poczucia krzywdy i blokuj każdą myśl, która Cię ku temu skłania. W płaszczyźnie intelektualno-poznawczej króluje rozwój, czyli gotowość do poznawania, przekształcania i transformacji modelu życia. Owym rozwojem zawiadują i wspomagają go wartości: odwaga, siła i uważność. Są niezbędne do wyznaczenia indywidualnego celu w życiu, który nie powinien minąć się z pasją i talentem. Dbając o rozwój, nie dopuszczaj, aby pojawiło się zwątpienie i niepewność. Zwątpienie i niepewność są podstępne i zdradzieckie, bo prowokują Cię do abnegacji. Ona jest zbędna, gdyż wpływa ograniczająco na płaszczyznę komunikacji, której główną składową jest strategia działania, łącząca w sobie empatię i asertywność. Nie dopuść do pojawienia się w niej wstydu, który będzie prowokował sytuacje wycofywania się i utrzymywania wielu projektów tylko w strefie marzeń.

Stosując powyższe, możesz czuć się spokojna i codziennie oddawać się rozważaniom nad przyszłością Twoją i Dziecka. Bądź z siebie dumna, samotna MAMO, bo każdego dnia osiągasz szczyt Mount Everest! Himalaiści robią to tylko raz! Ty atakujesz go codziennie, w każdej minucie, nawet wtedy, gdy śpisz! No, może tylko trochę wolniej! Bądź z tego dumna! Trzymam za Ciebie kciuki!


O AUTORZE:

prof. Sławomira Gruszewska

Prof. Sławomira Gruszewska

Wykładowca
Szczecińskiej Szkoły Wyższej
Collegium Balticum

Biografia

 

 

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

AKTUALNOŚCI

OFICJALNIE RUSZAMY Z DIETETYKĄ!

Szanowni Państwo, z radością informujemy, że 30.07.2020. r. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego udzieliło pozwolenia Szczecińskiej Szkole Wyższej Collegium Balticum na utworzenie studiów I stopnia

Wieczór z Katarzyną Czyż

WIECZÓR AUTORSKI Z KATARZYNĄ CZYŻ

Rozpoczynamy cykl spotkań pn. „Przesunąć horyzont”, który kierujemy do wszystkich, którzy pragną w swoim życiu osiągnąć work-life-balans. Wiemy doskonale, że nieustanna praca nad sobą pozwala

OPEN

GRONO PARTNERÓW ROŚNIE W SIŁĘ!

SSW Collegium Balticum oraz OPEN Education and Development Group 06.07, br. zawarli porozumienie o współpracy, której główną ideą jest udostępnienie wszystkim studentom SSW CB możliwości

KORONAWIRUS – INFORMACJE

KORONAWIRUSINFORMACJESprawdź poniżej Komunikat Rektora dotyczący organizacji pracy uczelni w czasie stanu epidemii Komunikat z dnia 11.03.2020, godz. 10.50 W związku z decyzją Premiera Mateusza Morawieckiego

Wyślij wiadomość

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *