Rodzice vs nauczyciele – czy Drużyna Pierścienia.

RingZ niepokojem obserwuję to, co dzieje się w polskiej szkole w ciągu ostatnich dwóch lat. Niepokoi mnie sytuacja, w jakiej znaleźli się nauczyciele i wychowawcy. Reprezentuję przecież uczelnię, która od 20 lat odgrywa ogromną role w kształceniu tej grupy zawodowej. Jak mogłabym nie współodczuwać jej problemów i bolączek?

Co w ostatnim czasie spotykało nauczycieli? Wiemy, niezrozumienie ze strony Państwa, związków zawodowych, społeczeństwa, gdy walczyli o swoje prawa i o swój autorytet. Wszyscy widzieliśmy, jak ta walka się skończyła. Jestem rozbita wewnętrznie próbując zrozumieć tę sytuację. Próbuję szukać wyjścia, którego nie widzę w obecnych warunkach i przy obecnym ogólnym postrzeganiu roli oraz wkładu pracy nauczycieli i       wychowawców w życie naszych dzieci i nas samych.

Myślę, że trudno musi im brać na siebie ciężar uczestnictwa w dorastaniu młodych ludzi, pokazywaniu świata i wspólnym jego poznawaniu, tworzeniu hierarchii znaczących wartości. Trudno im brać odpowiedzialność za kształtowanie wiedzy i umiejętności młodych ludzi, jeżeli w zamian otrzymują listę wymagań i pretensji

Niestety, tak jest urządzony ten „najlepszy z możliwych” światów. Zawsze, jeśli chodzi o szkołę, będziemy na nią patrzeć z perspektywy dziecka, rodzica i nauczyciela. Perspektywy te różnią się i zapewne w najbliższym czasie się nie pokryją. Ponownie napiszę – niestety.

Nie chcę pisać o sprawach oczywistych. Ani o przeładowanym programie, zmianach w prawie oświatowym, likwidacji gimnazjów, kumulacji roczników, problemach z budynkami, ani też o zmęczonych rodzicach, znerwicowanych dzieciach, co wszystko ma swoje konsekwencje dotyczące edukacji w szerokim sensie.  Nie chcę o tym    pisać, bo w ciągu kilku ostatnich tygodni świat radykalnie się zmienił, pojawił się wirus, który – w sytuacji zatrzymania światowej machiny gospodarczo-ekonomiczno-edukacyjnej – wymusza konieczność przewartościowania całego naszego życia i spojrzenia na życie, wprowadzenie nowych priorytetów i zasad.

Edukacja, szkolnictwo, systemy wychowawcze, nurty pedagogiczne – obojętnie jak to nazwiemy – oznacza dla mnie współuczestniczenia w dorastaniu, dojrzewaniu, kształtowaniu/wspieraniu w rozwoju młodych ludzi. Uważam, że jest to nasza najważniejsza misja. Jeśli jej nie wypełnimy, to nie przetrwamy. Czy panikuję? Być może.

Ukochany cytat w mojej młodości powiada: „Świat się zmienia, mówi mi to woda, mówi mi to Ziemia. Wyczuwam to w powietrzu. Wiele z tego, co było, zostało zatracone”. Już to dzisiaj gdzieś powiedziałam – nadchodzi czas zmian. W powieści Tolkiena pod koniec Trzeciej Ery w Middle-earth społeczność się podniosła, dała radę, ale tylko dlatego, że miała silną, niezłomną (chociaż składającą się zupełnie różnych typów osobowości i profesji) Drużynę Pierścienia. Czy potrafimy stworzyć podobną ?

Jestem mamą czwórki dzieci, każde jest inne (co mnie nieustannie zadziwia i zachwyca jednocześnie) każde miało i ma inne potrzeby związane ze zdobywaniem wiedzy, wykształcenia i podejścia do szkoły jako instytucji. O swoim podejściu do formalnej strony edukacji pisać tutaj nie będę (to osobny temat, a dla moich Studentów mógłby okazać się lekko szokujący). Z racji roli zawodowej jestem po stronie nauczycieli, z racji roli społecznej rozumiem Rodziców. Rozdwojenie? Niekoniecznie. Nauczyciele, choćby z pasją, choćby   najbardziej oddani sprawie nic nie poradzą na warunki i zdarzenia, które teraz mają miejsce. Rozmawiałam z koleżanką z Warszawy – wielu nauczycieli nie ma dostępu do sprzętu (tak, tak – szkoła państwowa nie jest w stanie wyposażyć pracowników w komputery w domach, aby mogli pracować zdalnie) i narzędzi – nie wszystkie szkoły dysponują platformami edukacyjnymi. Także czasu na przygotowanie takich miejsc zdalnego nauczania zwyczajnie nie było. Oczywiście, teraz uczymy się na przykrych doświadczeniach minionego tygodnia, widzimy słabości i niedoskonałości. Znam tysiące (nie przesadzam) nauczycieli, brałam udział w kilku tysiącach egzaminów studiów podyplomowych i uważam, że jest to grupa zawodowa, która ciągle się uczy, doskonali, którym zależy. Obraz taki przeczy pokutującemu przekonaniu i obrazowi kobitek przebierających nogami w oczekiwaniu na zbliżające się    wakacje i ferie. Proszę Państwa, takich belfrów jest już mniejszość. Kto przy zdrowych zmysłach (za takie wynagrodzenie, w tak szybko zmieniającej się rzeczywistości) chce się poświęcać wychowywaniu dzieciaków coraz bardziej świadomych swoich potrzeb i domagających się swoich, nie zawsze uzasadnionych, praw (nie wspomnę o Rodzicach)? Masochista? Życiowy nieudacznik? Nie, proszę Państwa – człowiek z misją,   kochający ludzi i świat. Tacy są właśnie w przeważającej części Nauczyciele.

Wszystko, o czym Rodzice piszą w obecnej sytuacji (maile bezpośrednie do mnie, telefony, sms-y, blogi które śledzę) porusza mnie niezmiernie. Zarazem oczywiście myślę, jak w sposób zrównoważony odnieść się do niepokojów rodziców, do ich słów, których w żadnej mierze nie można zlekceważyć. Przeładowane programy wysyłane do dzieci, niezrozumiałe komunikaty, brak lekcji, przy tym żądania wykonania ogromnej ilości prac, które należy    przesłać. Wymaganie obecności na platformie edukacyjnej od 8 rano do 16stej. Wygląda na to że nadrabia się braki z okresu strajku, które powielą się i urosną w okresie zarazy. Przy tym brak przygotowania do egzaminu ósmoklasisty i niepokoje przed maturą…nie będę wymieniać dalej – czytacie to samo od tygodnia w sieci, pomiędzy zajęciami domowymi a home office borykacie się teraz nie tylko z fizyką i matematyką.

Jak mówi moja Przyjaciółka: „nie chcę oceniać, ale…”. Ale myślę, że obecnie nauczyciele działają w sytuacji „alertu”, chcą jak najwięcej dzieciom przekazać i zarazem jak najwięcej od nich uzyskać.  A więc mogą popadać  w schematyczną nadgorliwość,  która    niepokoi dzieci i rodziców.

Co mogę poradzić?  To, co radzę w każdej innej konfliktowej sytuacji. Rozmawiajmy. Nawiązujmy kontakty z nauczycielami. Oni też chcą znać nasze, rodziców, stanowisko. Nie zakładajmy, że będzie one zlekceważone. Nauczyciel nie jest naszym przeciwnikiem. Jest   naszym sprzymierzeńcem – bez nas nie poradzi sobie z zadaniem, jakie stawia przed nim   zawód, a teraz obecna, nadzwyczajna sytuacja, do której musi się rozsądnie dostosować. Rzecz jednak w tym, że z taką sytuacją nikt z nas nie miał do czynienia. Uczymy się i uczmy się od siebie nawzajem. Dlatego nauczyciel musi uwzględnić głos rodziców. Zrobi to, atoli pod warunkiem, że go usłyszy. Rozmawiajmy, szanujmy się, bądźmy dla siebie wyrozumiali – to nasz sprawdzian. Ocenę wystawią nam dzieci i świat, który będą tworzyć za kilka lat


O AUTORZE:

Kanclerz Tatiana Staroń

mgr Tatiana Staroń

Kanclerz
Szczecińskiej Szkoły Wyższej
Collegium Balticum

Biografia

Udostępnij nasz artykuł w mediach społecznościowych

Share on facebook
Udostępnij na facebooku
Share on twitter
Udostępnij na twitterze

Zobacz

Partnerzy Uczelni


12 Dywizja
12 Dywizja
Biuro Bezpieczeństwa Narodowego
Biuro Bezpieczeństwa Narodowego
SENSE
SENSE
DOM POMOCY SPOŁECZNEJ
DOM POMOCY SPOŁECZNEJ
Przedszkole nr 2 Hejnałek
Przedszkole nr 2 Hejnałek
INFINIT CODELAB
INFINIT CODELAB
Klaster IT
Klaster IT
Komenda Wojewódzka PSP
Komenda Wojewódzka PSP
Komisja BIO w Europarlamencie
Komisja BIO w Europarlamencie
Miasto Szczecin
Miasto Szczecin
Microsoft
Microsoft
Microsoft Azure
Microsoft Azure
Muzeum Narodowe
Muzeum Narodowe
Object connect
Object connect
Policja
Policja
Poradnia Nowogard
Poradnia Nowogard
Schronisko dla nieletnich w Szczecinie
Schronisko dla nieletnich w Szczecinie
Sejm RP
Sejm RP
SOSW nr2 w Szczecinie
SOSW nr2 w Szczecinie
SOSW Tanowo
SOSW Tanowo
Tieto
Tieto
Uzdrowisko Kołobrzeg
Uzdrowisko Kołobrzeg
Wojewódzki Sztab Wojskowy w Szczecinie
Wojewódzki Sztab Wojskowy w Szczecinie
Wojskowa Komenda Uzupełnień w Szczecinie
Wojskowa Komenda Uzupełnień w Szczecinie
ZP Grodzisk
ZP Grodzisk
ZUW w Szczecinie
ZUW w Szczecinie
KANBO
KANBO