Do udanego śledztwa niezbędny jest cytat z klasyki literatury

Czytelnicze wakacje kryminalne (5): Do udanego śledztwa niezbędny jest cytat z klasyki literatury

Czytelnicze wakacje kryminalne (5): Do udanego śledztwa niezbędny jest cytat z klasyki literatury

Joe Ale. Ktoś, coś, gdzieś kojarzy? Obawiam się trochę, że nie. Joe Alex to jeden z naszych polskich twórców kryminałów, dobry, wciągający i budujący świetne zagadki detektywistyczne. Na co dzień nie Joe Alex, tylko Maciej Słomczyński, tłumacz Szekspira, autor scenariuszy filmowych („Ostatni kurs”, „Gdzie jest trzeci król?” – kto nie widział, niech żałuje), autor powieści historycznych dla młodzieży.

Joe Alex. Osiem książek, których narratorem jest bohater, a bohater – narratorem (a przy tym obaj są autorem). Zazwyczaj zaczynają się od „Joe Alex siedział przed maszyną do pisania, w którą wkręcona była czysta kartka papieru” albo „Joe Alex właśnie wyjął ostatnią zapisaną kartkę papieru z maszyny”. Joe Alex-bohater jest, jak Joe Alex-narrator, autorem powieści kryminalnych, w których sam odgrywa główną rolę detektywa amatora, a zarazem rolę narratora, przy czym narrator jest swoim własnym bohaterem, bohater – swoim własnym narratorem, a bohater i narrator – autorem. Czy vice versa. Ale bez obaw, to tylko w zapisie wydaje się skomplikowane, w praktyce wszystko idzie gładko. Poza tym wszelkie meandry narracji i relacji narrator – bohater – autor przestają mieć znaczenie, gdy pojawia się to, co najważniejsze. Trup. Oczywiście, że trup. Czasem nawet więcej niż jeden.

Zanim jednak pogrzebiemy w kostnicy Alexowych historii, mała uwaga. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, gdy Słomczyński opublikował większość swoich opowieści o Joe Alexie, mieliśmy sporo polskich kryminałów, których akcja rozgrywała się w rodzinnych stronach – naturalnie z ówczesnymi realiami (milicja, codzienna rzeczywistość PRL). Mam wrażenie, że niektórzy autorzy czuli niedosyt – niedosyt tego klasycznego klimatu detektywistycznych opowieści, z ich ponurą londyńską mgłą, inspektorami Scotland Yardu, wielkimi pieniędzmi i „zachodnimi” namiętnościami, a może i… swobodą podróżowania? Joe Alex-bohater lubi podróże, a podróże lubią Joe Alexa – do tego stopnia, że zawsze zapewniają mu jakieś morderstwo do wyjaśnienia. Lot z Johannesburga do Londynu, spontaniczna wyprawa na Keros – kłopotliwe byłoby pozwalać tak beztrosko wędrować polskiemu bohaterowi. Angielski ma wolną rękę.

Ma też przyjaciela – Bena Parkera, inspektora Scotland Yardu (czym byłaby opowieść o angielskim detektywie amatorze, gdyby nie zlalazło się tam miejsca dla dobrego kumpla ze Scotland Yardu!). I ukochaną – utalentowaną archeolog, Karolinę Beacon, przez którą musi pewnego dnia popędzić do tego na pół mitycznego Keros. Ach, i doskonałego lokaja, który potrafi oszacować z dokładnością do pięciu kartek, kiedy jego pracodawca ukończy pisanie ostatniego rozdziału najnowszej powieści, w związku z czym pół godziny później będzie można mu podać kawę i śniadanie.

Co poza tym ma Joe Alex? Kompleks. A nie, przepraszam – KOMPLEKS. Wielki kompleks prawdziwej literatury, którą zawsze chciał tworzyć i której, jak wie, nigdy stworzyć nie zdoła, bo jego zdolności ograniczają się do „tych prostych, łatwych, lekkich historyjek o tym, kto kogo zabił i dlaczego”. Pogardza własną twórczością, ale nie pogardza pieniędzmi, które dzięki niej zarabia; jednak prawdziwą pasją (poza Karoliną Beacon i literaturą) są dla Alexa zbrodnie. To jego świat: morderstwo, morderca, motyw, okazja, aspekty psychologiczne, cała ta kryminologiczna machina, która rusza wcale nie wtedy, gdy ktoś zostanie zamordowany, lecz znacznie wcześniej – gdy morderca już zamyśla o zbrodni. Godzina zero, jak to nazwał jeden z bohaterów Agathy Christie, jest chwilą popełnienia samej zbrodni; ale zanim zbrodnia zostanie popełniona, musi zostać zaplanowana, a zanim zostanie zaplanowana – musi wystąpić wiele czynników, które razem złożą się na decyzję „zabiję”.

Joe Alex ma talent. A może raczej dar? Tak, to chyba swoisty dar, którym obdarzani są pewni ludzie. Herkules Poirot. Jane Marple. Ksiądz Brown. James Qwilleran. Mordecai Tremaine. Richard Jury. Armand Gamache. Niektórzy są zawodowcami, niektórzy amatorami, ale wszyscy mają tę wspólną cechę: umiejętność wywęszenia zbrodni i podążania jej tropem tak długo, aż wywęszy się wszystko, co w danej sprawie jest ważne.

Ben Parker, wysoko postawiony funkcjonariusz Scotland Yardu, żywi do Alexa zaufanie i chętnie zaprasza go do współpracy (przy cichej, ale życzliwej zgodzie jeszcze wyżej postawionych osób z SY). Dzięki temu Alex szybko zostaje oficjalnie mianowany ekspertem wspierającym brytyjski wymiar sprawiedliwości (odpowiednia legitymacja parę razy mu się później przyda). Wspiera zatem, wspiera – przede wszystkim swoimi detektywistycznymi umiejętnościami, czasem jednak również… znajomością literatury (analiza „Krzeseł” Ionecso pozwala mu obalić pewne alibi i  wyjaśnić niejasności dotyczące „zachowania” zwłok w „Śmierć mówi w moim imieniu”).

Joe Alexa – tym razem autora (czyli osobę trzecią obok Joe Alexa-bohatera i Joe Alexa-narratora) – łączy też z Agathą Christie wykorzystywanie klasyki literackiej. Tytuł każdej z jego powieści to fragment utworu, a zarazem swoisty „patron” opowiadanej historii: Klitajmestra przemawiająca do ludu po zabiciu Agamemnona w pierwszej części trylogii Ajschylosa („Powiem wam, jak zginął”) oraz boginie zemsty polujące na Orestesa w ostatniej części („Cichym ścigałam go lotem”); Merlin zwracający się z pogardą do Diabła („Jesteś tylko diabłem); Miltonowski Lucyfer zrzucony z nieba („Piekło jest we mnie”). Warto dodać, że Christie szła często krok dalej – niektóre z jej powieści to swoiste wariacje motywów Szekspirowskich, z mistrzowskim wykorzystaniem „metody Jagona” w ostatniej sprawie Herkulesa Poirot („Kurtyna”).

W takim towarzystwie Alexowskie cytaty są niemal banalne, niemniej świetnie pasują do klimatu poszczególnych powieści, nadają też całości specyficzny klimat. Gdziekolwiek się nie obrócimy w tym świecie literatury, znajdziemy zawsze to samo: miłość i nienawiść, żądzę władzy, chęć zemsty, pożądanie i strach. Starożytna tragedia grecka, siedemnastowieczna poezja angielska, francuski teatr absurdu czy londyńska codzienność połowy XX wieku – niczym się pod tym względem nie różnią. Może nie mamy już antycznych bogów, metafizycznych niepokojów ani awangardowej mieszaniny farsy z tragedią – jednak nadal mamy to, co stanowi kwintesencję ludzkich nieszczęść: człowieka i jego emocje. I jego zdolność do destrukcji, która często spycha w cień istniejącą równolegle zdolność do tworzenia.

Wbrew ponuremu tonowi powyższego akapitu nie należy zakładać, że kryminały Joe Alexa są smutne, depresyjne i fatalistyczne w wydźwięku. Nie; po prostu nie są przesłodzone. To zresztą cechuje (a przynajmniej powinno cechować) każdą porządną powieść detektywistyczną: nikt nie udaje (ani bohaterowie, ani autor), że odkrycie mordercy załatwia sprawę i od tego momentu wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Jasne, jeden został uniewinniony, drugi może spokojnie odetchnąć; trzeci mimo wszystko skorzystał (i będzie korzystać) na czyjejś śmierci; ale każda zbrodnia pozostawia po sobie jakiś ślad. Dwoje owdowiałych małżonków, którzy będą żyć ze świadomością, że to przez ich nieszczęsny romans ukochana osoba zginęła, ukochana osoba zamordowała; pasażerowie samolotu do Londynu, mający przez resztę lotu przed oczami ten sam widok, widok „pikującej bezwładnie w dół, ciągle w dół” sylwetki zdemaskowanego mordercy po jego samobójczym skoku; grupa współpracowników i przyjaciół, związana na zawsze tajemnicą zagadkowej śmierci w nawiedzonym zamku, oraz sławna pisarka, dla której lepsze będzie opłakiwanie męża ginącego w wypadku niż na szubienicy; i jeszcze parę innych osób, uwikłanych w kilka kolejnych spraw, które wydawały się nie do rozwiązania.

„Jesteśmy tylko ludźmi”. Taki tytuł powinny mieć dzieła zebrane Joe Alexa – wszystkie jego osiem powieści w jednym tomie. „Jesteśmy tylko ludźmi – i nic, co może doprowadzić do morderstwa, nie jest nam obce”.

Myślę, że Terencjusz raczej nie przewróci się w grobie za tę parafrazę.


O AUTORZE:

dr Barbara Popieldr Barbara Popiel

Prorektor ds. jakości kształcenia
Szczecińskiej Szkoły Wyższej
Collegium Balticum

Biografia

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

AKTUALNOŚCI

Komunikat dla studentów

NAJBLIŻSZY ZJAZD ONLINE!

Szanowni Państwo, Drodzy Studenci,   zgodnie z Zarządzeniem nr 3/10/2020/2021 w związku z sytuacją epidemiczną najbliższy zjazd odbędzie się zgodnie z planem, jednak w systemie

TEDxSzczecin Countdown

Zróbmy dobry i bezpieczny klimat w Szczecinie Już 15 października zapraszamy Was na TEDxSzczecin Countdown, gdzie zobaczycie na scenie kilku lokalnych prelegentów oraz posłuchacie najciekawszych

Kierunek Informatyka w Collegium Balticum

Wiedza zdobyta na kierunku informatycznym w Szczecińskiej Szkole Wyższej Collegium Balticum pozwala na opanowanie przez studentów szeroko pojętych umiejętności programistycznych. Co nas wyróżnia? Firma Microsoft

Promocja dla Studentów!

Wykształcenie wyższe jest Twoją najlepszą lokatą… ale czy wiesz, że możesz zyskać jeszcze więcej? ✅Zapłać za cały rok z góry w terminie do 18 października

KORONAWIRUS – INFORMACJE

KORONAWIRUSINFORMACJESprawdź poniżej Komunikat Rektora dotyczący organizacji pracy uczelni w czasie stanu epidemii Komunikat z dnia 11.03.2020, godz. 10.50 W związku z decyzją Premiera Mateusza Morawieckiego

Wyślij wiadomość

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *